Od czego zacząć?
Na samym początku przygody z patchworkiem zastanawiałam się co właściwie należy uszyć. Jeśli czytacie ten artykuł, zapewne macie ten sam problem. Postaram się więc pokierować Wami tak samo jak i ja zaczynałam.
1. Punkt pierwszy: skąd nazwa patchwork? Otóż oznacza ona konieczność wykorzystania małych wszystkich tkanin i skrawków materiału. Zastanówmy się więc ile tych skrawków mamy. Na tej podstawie możemy wymyślić jakiś konkretny wzór i wielkość tworzonej tkaniny.
2. Czy pamiętacie o czym pisałam a artykule "Początki"? Chodziło o to by na samym początku nie zabierać się za coś nadmiernie dużego - potrafi to skutecznie zniechęcić do dalszych prac. Wybierzmy więc jakiś mały a potrzebny element, np: chusteczkę, apaszkę czy małą torebkę na podręczne przedmioty. Później (niech to będzie najwcześniej 5-6 wyrób) stwórzcie coś większego, np: kołdrę. Ostatnim stopniem wtajemniczenia będzie stworzenie czegoś naprawdę ciężkiego, np: kurtki. Tam poza odpowiednim wzorem, trzeba się przygotować jeśli chodzi o łączenie (tym razem już na maszynie do szycia) kolejnych elementów w jedną, spójną całość.
3. Mamy już pomysł co tworzymy, mamy materiał - teraz potrzebna jest ogólna koncepcja - jak to wszystko będzie wyglądało. Z bliska dzieła patchworkowe wglądają jak zlepek wielu kolorów, z daleka jednak dokładnie widać obrazek lub przemyślany wzór.
4. Nici - jeśli będziemy korzystać z tych cienkich - nie będą one stanowić problemu. Jeśli jednak korzystamy z grubo tkanych to będzie trzeba się zastanowić nad ich kolorem. Pamiętajmy że w takim przypadku potrzebne będzie dobranie odpowiednich odcieni które w dużej mierze wpłyną na ogólny wygląd naszej twórczości.
5. Do dzieła!